h1

Prawo zemsty

10 Sierpień 2010

W „Prawie zemsty” Graya główny bohater mści się za bezkarność mordercy jego żony i córki. W obecnej polityce nie jest co prawda tak brutalnie ale i tak wszyscy wychodzą ze skóry i pytają – co się stało z Jarosławem Kaczyńskim?

Najpierw była wielka przemiana…

Był pokój „polsko – polski” i przyjaźń z lewicą. Od wizerunku kandydata na prezydenta były pisowskie „gołębie” (Kluzik – Rostkowska i Poncyliusz), które zapewniały pokojową debatę – zero kontrowersji, zero brutalności, tylko ciepły uśmiech i jeszcze cieplejsze słowa. Przynajmniej na początku. Potem zrobiło się goręcej – także za sprawą Platformy. Ale gdy już stało się jasne, że PiS z wygrzanym fotelem prezydenta może się pożegnać na kolejne 5 lat, zrobił się prawdziwy upał. Podobno zanim Jarosław Kaczyński wyszedł na scenę, by „pogratulować zwycięzcy” w sztabie padły słowa: „Musimy teraz walczyć o prawdę o Smoleńsku. Jeżeli komuś się to nie podoba to trudno” – i zaczął walczyć. A wielu się to nie podobało

… a potem szara rzeczywistość

W kampanii wszelkie chwyty są dozwolone. Skoro mógł się zmienić prezes Kaczyński, mógł też Palikot. I w jedną i drugą zmianę głupie społeczeństwo uwierzyło – i po raz kolejny z niego zadrwiono. Ale o ile w Palikocie nikt nie pokładał nadziei, o tyle w niedoszłym prezydencie całkiem sporo – bo ponad 6 milionów naszych rodaków. Część z nich powoli otrząsa się z powyborczego szaleństwa i zaczyna pytać – co się stało? Zupełnie jakbyśmy przez ostatnie miesiące żyli w śnie i właśnie nas z niego wybudzono.

Polsko – ty jesteś jak zdrowie…

Niektórzy widzą w nim patriotę – jednego z niewielu jaki ostał się na polskiej, postkomunistycznej ziemi. Jednego z tych „prawdziwych”, którzy walczyli o „sprawę”. Szkoda, że cały – całkiem ładny życiorys – Jarosław Kaczyński bruka na własne życzenie. W ostatnim czasie jest on autorem słów, które – jestem pewna – jeszcze długo nie dadzą się zapomnieć. Jak choćby te z jednej z ostatnich konferencji prasowych partii:

„ wybór Komorowskiego był wynikiem śmierci mojego brata”

„ polityka powinna odbywać się na poziomie ludzi kulturalnych ( o zachowaniu Palikota)  i taka jest różnica między mną a innymi (politykami)”

Czy polityk „nie uznający praw demokracji” ( to prawda – nie ma prawnego zapisu o obowiązku uczestnictwa w zaprzysiężeniu nowo wybranego prezydenta), biorący do siebie aż nazbyt dosadnie prawa przegranych do własnego zdania, powinien mieć publiczne przyzwolenie na pełnienie swojej funkcji? Czy potrzebna jest polityka nienawiści, by przekonać do siebie ludzi?

Co na to psychologia?

Pomoc psychologa wciąż jest w naszym kraju traktowana nieufnie. Kojarzy się on z psychiatrą, ten z kolei zajmuje się chorobami psychicznymi. Tymczasem na Zachodzie każda szanująca się gwiazda, biznesmen, czy zwykła pani z kiosku ma swojego psychologa. Tak dla komfortu duszy.

Wyjaśnianie zachowania prezesa na swoje barki biorą także psychologowie. Albo raczej ci, którzy próbują się w nich bawić. I to właśnie może być odpowiedzią na nasze pytanie – śmierć brata jest bowiem dla bliźniaka tak wielkim przeżyciem, że aby oddać zmarłemu hołd, cześć, czy zwykłą pamięć, drugi bliźniak jest w stanie zrobić naprawdę wiele. Z tego nie należy się śmiać – w końcu prezes PiSu ma jak największe prawo do osobistego przeżywania tragedii jaka go spotkała. Czy jednak nie należało zostawić na chwilę polityki w spokoju – nikt by nie odebrał tego jako wycofanie z gry. To raczej byłaby naturalna reakcja pozwalająca dojść mu do siebie po tak ciężkich przeżyciach.

PiS(ane) było inaczej

Powrót prezesa mógł być za to wielki. A teraz nie ma powrotu, chyba że do „starego” wizerunku. Ten wizerunek nie pasuje zaś przeciwnikom politycznym, wyborcom, ale także przestaje  pasować obecnym członkom partii, w tym posłom. Coraz częściej odżegnują się od komentarzy na temat wypowiedzi swojego szefa, idą w zaparte głosując niezgodnie z dyscypliną partyjną (np. wybór Schetyny na Marszałka Sejmu, czy Wenderlicha na wicemarszałka) i ponoszą tego konsekwencje – w tym materialne. Czy coś się kończy? Czy jest tym kariera prezesa? Niewykluczone. I nie do przewidzenia – bo takie są zasady polityki: nigdy nie wiadomo, na czym pozyska się wyborców, a na czym straci.

Może to nowa strategia – na wygraną, może na przetrwanie? – nie wiem. Ale patrząc w oczy prezesa podczas jednej z konferencji prasowej myślę, że nie. Za dużo w nich nienawiści.

3 uwag

  1. Ja pozostaję przy tym, że tak właśnie wygląda efektowny koniec autorytarnych rządów Jarosława Kaczyńskiego. Wykrwawia się na oczach milionów Polaków, na własne życzenie i w dodatku ciągnąc za sobą całą partię. Jest mi żal go jako człowieka, bo dotknęła go niespotykana tragedia, ale jako polityka – nie!
    Przegrał w wyborach, które były niego ostatnim zrywem politycznej energii i taktycznego wyrachowania, teraz została już tylko żółć i gorycz. Mógłby pozyskiwać systematycznie elektorat, w ten sam sposób co podczas kampanii i czekają na potknięcia Platformy, prowadzić PiS do wyborów parlamentarnych, ale niestety wybrał inny wariant. Powrócił do swojego fanatycznego elektoratu i niczym Chomeini, próbuje wywołać rozruchy w społeczeństwie. Stał się postacią destruktywną jako polityk i to musi się skończyć. Oby jak najszybciej.


  2. Ostatni raz czytam Twój “artykuł”. Tym razem przeszłaś samą siebie, jak zwykle stronniczo, powierzchownie i głosem “eksperta”. Są dwie możliwości, albo jesteś ślepo zapatrzona w jego politycznych oponentów i każde zajście interpretujesz na ich korzyść, albo masz do czynienia z mediami “obiektywnymi” jak GW. Pozostaje tylko domyślać się skąd bierzesz inspirację.
    Polecam przyjrzeć się wszystkim liczącym się politykom i ich wypowiedziom, a następnie proszę o definicję “wpadki”, którą wg. Ciebie jest “Woda ma to do siebie, że się zbiera i stanowi zagrożenie, a potem spływa do Bałtyku”, a już nie jest “To zaprzysiężenie było wynikiem śmierci mojego brata”. ( Nie wiem skąd wzięłaś swój “cytat”)
    Przeczytaj czasem coś więcej np:
    “To Komorowski przywitał wybór Lecha Kaczyńskiego słowami: „Szkoda Polski”. Później mówił: „Jaka wizyta, taki zamach”. To są obyczaje upadłych państw afrykańskich. Ta wypowiedź, że „prezydent gdzieś poleci i to się wszystko zmieni””


    • 1. Taka rola: jak napiszesz obiektywnie powiedzą, że subiektywnie, jak subiektywnie – że obiektywnie. Nie dogodzę – chyba, że sobie.
      2. Media “obiektywne” – według dziennikarzy wszystkie takie są. Według ludzi – żadne.
      3. Wpadka językowa- “woda ma to do siebie(…)”. Wpadka etyczna- “To zaprzysiężenie(…), “Jaka wizyta taki zamach”, “Prezydent gdzieś poleci(…)”. O ile mnie wzrok nie myli artykuł jest o Kaczyńskim i to jego słowa tu przytaczam. Nie jest zjadliwy, brutalny więc nie wiem, gdzie coś takiego w nim widzisz. Nie bronię Komorowskiego, ale o ile uważam, że większość (większość – powtarzam – bo niektórym ludziom trzeba powtarzać) jego wpadek jest nieszkodliwa, o tyle od kilku tygodni sposób prowadzenia polityki przez pana K. jest – i to dla całego społeczeństwa.



Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.